Przysięga Czarownicy

            „Przyrzekam uroczyście być dobrą czarownicą
            ponieważ przestrzeń i szybowanie
            to moje kochanie„

Tak było...

List powitalny

logo sabatu
    Czy już miotły gotowe do lotu?
    Uroczysty strój i mokasyny?
    Bowiem Sabat jest blisko, i oto-
    Czas obliczyć kurs do Łososiny.

    Więc do Sącza zlatujcie Siostrzyczki,
    Niech spódnice zawyją na wietrze, 
    Na swawole, tańce i latanie, 
    Na spotkanie wrześniowe. Koniecznie!

    Niech Red-Bule i inne „specjały”
    Precz schowają swe smaki zwodnicze,
    Latającym Kobitkom wypada,
    Smakowitą pić (strong!) śliwowicę.
                

Logo sabatu - podarunek dla "latających Dam" od prof. Andrzeja Szarka znanego artysty-grafika z Nowego Sącza.

Drogie Koleżanki, Szanowne Czarownice.
Jako ta, której powierzyłyście organizację XV jubileuszowego Sabatu imienia Niezapomnianej Irenki Kostki pragnę zaprosić Was w dniach 06 – 09 września na piękną i gościnną Ziemię Sądecką. W organizacji przedsięwzięcia będzie pomagał mi jako współorganizator Aeroklub Podhalański (za co jestem niezmiernie wdzięczna). Liczę też na pomoc miejscowych władz i moich przyjaciół. Będziemy kwaterować w bardzo przyjaznym Hotelu Litwiński w Tęgoborzu. Kto pamięta ten hotel sprzed pięciu lat, będzie mile zaskoczony, bowiem hotel rozbudował się, a „stara” część właśnie lada dzień rozpocznie modernizację. Oczekują nas tam już od dwóch lat (bo tak wcześnie trzeba było zarezerwować termin).

Planuję wycieczkę (ale gdzie, to jeszcze niespodzianka), i oczywiście stałe punkty tj. latanie i ognisko. Tym razem ognisko zrobimy raczej obok hotelu (deklarują poświęcenie części trawnika na chodzenie po węgielkach i zapewniają drewno). Możemy balangować w miejscu biwakowym i wewnątrz hotelu. Co do kosztów, to doba w hotelu będzie kosztować 50 zł/osobę. Pełne koszty określę w następnym liście, kiedy będę już po rozmowach z władzami i sponsorami, ale nie przypuszczam, aby były one zaporowe. Szczegółowy program i kartę zgłoszenia także prześlę w następnej korespondencji. O uczestnictwie będzie decydować kolejność zgłoszeń. Udział zgłaszać mogą lotniczki również z osobami towarzyszącymi (np. ze swoimi Wiedźminami, o ile zasłużyli na zaszczyt). Hotel oferuje nieco ponad 100 miejsc, nie mniej w razie konieczności będzie możliwe po uzyskaniu Waszej akceptacji zainstalowanie do pokoju „dostawki”.

Chętnie będę widziała już wstępne zgłoszenia, bo im szybciej tę wiedzę posiądę, tym więcej będę mogła załatwić. Najchętniej widziałabym zgłoszenia e-mailowe. W tym celu założyłam skrzynkę aerosabat2012@wp.pl. Akceptuję też zgłoszenia pocztowe na adres:
Anna i Mieczysław Dziadowicz
ul. Zygmuntowska 1
33-300 Nowy Sącz
Mój Wiedźmin Mieczysław Dziadowicz ma wszelkie moje plenipotencje.
Telefony do kontaktu:
do mnie 606-581-218
do Mieczysława 600-229-672
Piszcie do mnie Drogie Panie także z ewentualnymi pytaniami, czy sugestiami.
Oczekuję. A. Dziadowicz

OSOBISTE REFLEKSJE ORGANIZATORKI

XV Sabat przeszedł do historii. Przyszedł więc czas na parę słów podsumowania. Podjęliśmy się wraz z mążem organizacji Zlotu na około 30 miesięcy przed spotkaniem. Wiosną 2010 musieliśmy zarezerwować hotel. Nowa część „Hotelu Litwiński” była w tym czasie jeaszcze w budowie, w stanie surowym. Podczas spotkania w Lisich Kątach mogliśmy już ogłosić dokładną datę spotkania. W Lesznie w ub. roku przypomnieliśmy, że spotykamy się w dniach 6 – 9 września 2012 w Tęgoborzu. Dla większości uczestniczek ani miejsce, ani nazwa nie były już obce - wiedziały, że to nie gdzieś tam „hen, za górami” i że może być sympatycznie. Dla usprawnienia kontaktów postanowiliśmy założyć stronę internetową, uruchomiliśmy też adres poczty internetowej. To był dobry pomysł. Wysłaliśmy około 160 powiadomień o Sabacie, z czego 45drogą klasycznej Poczty Polskiej. Drogą pocztowa otrzymaliśmy może 5 (słownie pięć !) zgłoszeń udziału, pozostałe przyszły droga elektroniczną (no cóż, signum temporis!). Informację o Sabacie zamieścił w kwietniowym numerze Przegląd Lotniczy – dziękujemy za to P. Redaktorowi Krzysztofowi Krawcewiczowi i całemu Zespołowi. Wymiana informcji następowała bardzo szybko, a co najważniejsze bezkosztowo! Dziękujemy za to naszemu synowi Michałowi, informatykowi programiście. Bez Niego mielibyśmy może tylko adres e-mail.
Ostatecznie w Hotelu Litiński stawiło się 71 osób.
W piątkowy wieczór 7 września „Rada Starszych” (jak to dostojnie brzmi) podjęła ważne ustalenia. Przyjęto nazwę spotkań Aerosabat. Dlaczego? Jak na wyszukiwarce wpiszemy nazwę Sabat wyświetli się wiele rozmaitych adresów nie mających nic wspólnego z naszymi spotkaniami. Druga ważna decyzja to ta, że będą to Zloty Lotniczek Polskich (a nie jak dotąd pilotek). Dlaczego? Bo wielokrotnie musieliśmy tłumaczyć, że nie jesteśmy pilotkami wycieczek ani krajowych, ani zagranicznych, tylko latającymi dziewczynami. Tak więc w Zielonej Górze spotkamy się na XVI Zlocie Lotniczek Polskich Aerosabat 2013. Pracowaliśmy nad przygotowaniem naszego Aerosabatu parę miesięcy, z różnym natężeniem. Udało się nam pozyskać wsparcie Storostwa Powiatowego (dziękujemy Staroście Nowosądeckiemu Panu Janowi Golonce), oraz znaczące wsparcie (również i emocjonalne) Władz Gminy Łososina Dolna (lotnioskowej, a jakże!) z Panem Wójtem Stanisławem Golonką – zbieżność nazwisk ze Starostą powiatu przypadkowa. Bardzo życzliwie do naszego spotkania odniósł się też Wójt Gminy Łącko, Pan Janusz Klag. Otrzymaliśmy dzięki Niemu materiały promujące tą bardzo interesującą część Sądecczyzny, jaką jest Gmina Łącko.Miasto Nowy Sacz użyczyło pomieszczeń Małej Galerii na wystawę „ Pilotki Polskie”.Przygotowania do Zlotu z wielką życzliwością obserwował właściciel Hotelu (i firmy transportowej) Pan Piotr Litwiński. Dzięki Niemu mieliśmy m.innymi gratis autokary na wycieczkę. O nasze samopoczucie dbał Pan Stanisław Miłkowski (to ten sympatyczny Pan, który przyjmował nas wszystkie w recepcji, Dyrektor Hotelu) wraz z całym personelem hotelowym.Wspomogli nas żywnościowo zaprzyjaźnieni producenci żywności (prosili o animowość).
O tym jak Zlot pozostaje w pamięci i emocjach Uczestniczek w znacznej mierze decyduje to, czy udały się latanie i ognisko. Co do latania, to mieliśmy dzięki naszym aeroklubowym kolegom zupełnie nową jakość! Na naszą nieśmiałą prośbę, czy nie zechcieliby zrobić po parę lotów odpowiedzieli z entuzjazmem. Panowie : Łukasz Świderski wraz ze swoją, jeszcze nieomal pachnącą fabrycznym lakierem Extrą 330 i kolegą Romanem Filipkiem, trzej nasi koledzy, przyjaciele w osobach Jerzego Kołodzieja, Stanisława Kołodzieja i Leszka Solewskiego ze swoimi lekkimi samolocikami a nawet sam Prezes APh ze swoim „ kultowym”Zlinem142 wytrwale latali z uczestniczkami Sabatu, cały dzień (!) dostarczając im niezapomnianych wrażeń. Aeroklub Podhalański również stanął na wysokości zadania, a nawet wyżej zaskakując niespodzianką w postaci umożliwienia polatania Aenem 2. O polataniu na szybowcach i to momentami w silnej turbulencji (niektóre Koleżanki mogły po raz pierwszy na własne oczy zobaczyć, czym jest lot na holu za samolotem pomiędzy górkami) też trzeba wspomnieć – do obsługi dnia lotnego wyciągnięto na start dwa Boćki i Puchacza z załogami w drugiej kabinie w osobach Halinki Rynkiewicz, Eli Urbanowicz i mego ślubnego Mieczysława. Tym pięciu naszym Kolegom i Aeroklubowi zawdzięczamy , że jak Sabaty Sabatami nigdy nie było takiego wspaniałego dnia lotnego (ja sama musiałam jednak patrzeć na to z boku – no cóż, obowiązki gospodyni). Koło Gospodyń Wiejskich z moją szkolną koleżanką Basią Cetnarowską na czele zadbały o to, by na lotnisku można było znaleźć nie tylko coś dla ducha (latanie), ale też i dla ciała (znakomite potrawy kuchni lokalnej serwowane przez panie w strojach regionalnych). Co do ducha, to w hangarze nie obyło się też bez czytania „Pana Tadeusza” - wszak był to narodowy dzień czytania tego dzieła, skarbu kultury narodowej. Klimat na lotnisku tworzy głównie kadra – i Dyrektor APh P. Roman Matyjewicz i Szef Wyszkolenia P. Roman Szymański, i księgowa P. Renata Kuźma i obsługa techniczna z P. Januszem Misiem (pilot, mechanik) stworzyli naprawdę miłą, niepowtarzalną atmosferę . Pogoda rankiem wyglądająca niepokojąco (prognozy zresztą też były mało optymistyczne), najzwyczajniej poddała się porannym zaklęciom czarownic i dopisała przez cały dzień lotny. Na koniec warto wspomnieć, że Sabat wzbudził zainteresowanie lokalnych mediów co zaowocowało wieloma ciepłymi artykułami, mini reportażyk ukazał się też w TV Kraków. Jak zawsze niemal tak i tutaj (nie jesteśmy zawodowymi organizatorami spotkań i wszelakich innych imprez) nie udało się nam uniknąć potknięć. Teraz kiedy wszystko analizujemy dostrzegamy je i ubolewamy z ich powodu. Wszystkich tych, którzy mogli się poczuć urażonymi, niedocenionymi oboje bardzo, bardzo serdecznie przepraszamy.



Anna Szczepanik-Dziadowicz